...taka sobie zbieranina :-
Blog > Komentarze do wpisu

Jak łatwo zostać złodziejem

Czyli jak "ukradłem" zaliczkę, żeby sobie "na czyjś koszt" do Polski pojechać
Ech z Polakami wchodzić w interesy.

Zachciało mi się zmniejszyć koszty podróży do Polski. Dałem ogłoszenie że mam
dwa miejsca za współudział w kosztach podróży. Zgłosił się jakiś facet, bardzo
konkretny, sam z siebie dał zaliczkę i wszystko. Byliśmy umówieni, prom
kupiony, ja odmawiałem innym osobom a teraz on się wycofuje bo cośtam, żona
chora czy jak, i lecą samolotem w poniedziałek. Dlatego teraz on domaga się
zwrotu zaliczki. Oczywiście prom juz kupiony na jego nazwisko, zmian nie można
wprowadzać, więc niby łaskawie się zgadza, żebym mu tylko różnicę oddał.
Tymczasem ja nie zamierzam. Po to jest zaliczka, abym w razie takiej sytuacji
nie był za bardzo stratny. Wyraziłem dobrą wolę i powiedziałem mu, że choć nie
muszę zgodnie z prawem, to mu oddam, jak znajdę kogoś na jego miejsce (bo
czemu nie, nie o zarobek mi przecież chodzi). Ale i tak jestem nieuczciwy, bo
jemu jak kiedyś zrezygnowali, to on oddał im wszystko. Szczerze mówiąc mnie to
wisi, jak lubi, to niech oddaje. Jakby ludziom na ulicy rozdawał pieniądze to
ja też muszę?

NIby pisze, ze żona chora i "nawet być może będzie musiała pójść do szpitala,
a to kosztuje, więc każdy grosz jest ważny". Jakoś mnie to jednak nie rusza:
po pierwsze nawet nie wiadomo, czy pójdzie do szpitala, po drugie chodzenie do
szpitala jeszcze jest w PL za darmo (a w Szkocji tymbardziej, więc jechanie do
Polski się leczyć jest conajmniej dziwnym pomysłem) a po trzecie jakby życie
jego żony miało zależeć od tych paru funtów, pewnie bym mu je dał nawet sam z
siebie, ale mi się jakoś dziwnie wydaje, że odkrył promocję w Wizzair albo
kogoś, kto jedzie na północ Polski tak jak on chciał a nie na południe, jak
ja, i przekalkulował sobie, że jak wyciągnie ode mnie tą kasę to mu wyjdzie na
to samo...

W każdym razie: na tym polega zaliczka, że się jej nie zwraca w razie
rezygnacji. I stwierdziłem że lepiej żeby mnie niesłusznie złodziejem nazwano
i oszustem, niż słusznie frajerem.

Dodam jeszcze że nie tylko ja poniosłem koszty - znajomy się pytał,
czy się nie może z nami zabrać, ale mu powiedziałem, ze niestety już jestem
umówiony i wziąłem zaliczkę. Teraz do niego zadzwoniłem, ale on już kupił bilety
na samolot (drogie). Czyli w sumie i mnie to kosztuje (nawet po zaliczce jestem
w plecy przecież) i jego...

I tak kolejny raz zostałem wrednym Polakiem bez serca, co wykorzystuje
biednych rodaków na obczyźnie...
sobota, 16 sierpnia 2008, tomek854

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
erill
2010/11/24 06:15:55
Jakbys mu oddal to pewnie bylbys wredny ze nie dorzuciles czegos od siebie.. w koncu jego zona chora..