...taka sobie zbieranina :-
Blog > Komentarze do wpisu

Zima w Szkocji

Szkoci mają niezwykły talent do bycia sparaliżowanymi z okazji nieznacznych opadów śniegu. Oni to nazywają "Extreme weather conditions" Ale mi się wydaje, że trafniejsze byłoby określenie "Extremally bad drivers" ;-) Dzisiaj miałem okazję zrobić rundkę do Edynburga...
  ...odwieźć moją exlubą na lotnisko, bo nic nie jeździ. Brak autobusów, pociągi "jakieś jeżdża, ale FirstScot Rail nic nie gwarantuje" i tak dalej. Więc wsiedliśmy w auto i pojechaliśmy.

 Normalnie zajęłoby mi to jakieś 1,5, dziś 4,5.

Po pierwsze: autostrada. To jakaś masakra jest. Chcę zaznaczyć, ze ostatnio śnieg padał dwa dni temu:
www.youtube.com/watch?v=wZmgYUDIJ9U
Taka jazda to nie jazda, tymbardziej, ze co jakiś czas stoją furgonetki z tablicą na dachy na której wyświetla się "zalecana prędkość 20 MPH) więc lemingi się słuchają, bardzo nawet, bo jadą 10 mph. Więc ci po prawej zaczynają ich wyprzedzać jadąc 12. Masakra.

Zjechałem więc na boczne dróżki. Na równoległej do autostrady było o wiele lepiej - przede wszystkim nie było tych badziewnych lodowych łatek przez które jazda jest tak komfortowa jak jakąś lokalną drogą na kamczatce. Gorzej, że przez pozostawienie na środku wału nie ma jak wyprzedzać, więc utknąłem za jakąś ciężarówką.
http://img213.imageshack.us/img213/3277/img20101208002.jpg
Tak dojechaliśmy do wypadku - ktoś porzucił samochód na zakręcie i TIR w niego wjechał. na szczęscie w wale na środku była przerwa, więc zawróciłem i zjechałem na jeszcze boczniejsze dróżki. Tam, to już było marzenie:
http://img24.imageshack.us/img24/6209/img20101208003.jpg

Takimi dróżkami dojechałem sobie do Edynburga, wysadziłem pasażerkę i postanowiłem wrócić autostradą która wyglądała bardzo ładnie z góry kiedy nad nią przejeżdżałem wiaduktem.

Faktycznie, słoneczko roztopiło większość z tego lodowego badziewia ale im bliżej Glasgow tym się robiło gorzej. Co prawda było to tylko na lewym pasie a na prawym był bielutki śnieg, więc sobie spokojnie tam leciałem moje 40 mil (mógłbym szybciej, ale się bałem, że ktoś z lewego mi się wetnie) aż dojechałem do wywrotki która postanowiła wyprzedzać. Wlokłem się za nią 6 mil na godzinę przez chyba pół godziny. Gdzie są ci kierowcy wywrotek którym się wydaje że powożą gokartami jak ich potrzeba?

Z autostrady nie mogłem zjechać, bo z jakiegoś dziwnego powodu pozamykali zjazdy. Ponieważ pasy deceleracyjne były nieodśnieżone, głupia Szkocka policja poparkowała swoje radiowozy na lewym, powodując jeszcze większe korki.

Tymczasem w Glasgow masakra. Na każdej drodze do mnie zator spowodowany letnimi oponami. W końcu za którąś próbą nie wytrzymałem, objechałem emesowe ulubione wysepki, których w cywilizowanych krajach nie ma na drogach krajowych i ominąłem zator po chodniku. Pech chciał, że na drugim końcu zatoru stało policyjne tajniackie BMW. Wsiedli szybko do auta, wywinęli i zaczęli za mną jechać.

Mrożący krew w żyłach pościg zakończył się po kilkunastu metrach moim zwycięstwem - ponieważ nie sygnalizowali (jeszcze) chęci zatrzymania mnie, skręciłem w lewo pod stromą górkę i pojechałem w siną dal podczas gdy buce utknęli na dole :D ;D ;D

Policja 0 :: Oryś 1 :D :D :D

Mówię wam, piekielnie zabawnie jest w tej Szkocji :D :D :D

Acha, zapomniałem. Wcześniej chyba był jakiś korek na autostradzie, bo po prostu co kilkadziesiąt metrów na pasie środkowym albo na poboczu stał jakiś bałwan. Śniegowy, nie szkocki :-)

Jadąc autostradą człowiek czuje sie jak tato Calvina, z tym, ze mi się podobało:
http://giavasan.diludovico.it/archivi/public_html/giavasan/archivi/images3/Calvin&HobbesSnowmen.jpg

Ach, i jeszcze, wśród licznych porzuconych samochodów znalazłem także otwarte clio leżące na dachu. Myślę, że w kilku chłopa położylibyśmy je na koła, niestety w stacyjce kluczyków nie było.

Było to na bocznej drodze i zjechałem żeby zobaczyć, czy nic się nikomu nie stało, ale sądząc po śladach na śniegu, kierowca się nie przejął - wygramolił się i poszedł w siną dal, nawet nie obszedł auta dookołą :-)

ps:
Już wiem, skąd te bałwany. Właśnie wyczytałem, że wczoraj ludzie stali tam 13 godzin (!).
środa, 08 grudnia 2010, tomek854

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/12/08 19:17:59
Bardzo fajny tekst. Nieźle się ubawiłem. Ktoś ma tu lekkie pióro.
-
2010/12/08 21:16:32
Cześć
Podobnie w Anglii, trochę śniegu spadło a tu klęska żywiołowa, nic nie chodzi, na pociąg się czeka godzinami choć muszę powiedzieć że autobusy w mojej dzielnicy Londynu działały i do pracy mnie dowiozły. A tam wszyscy jak w sytuacji kryzysowej brawo że do pracy przyszłaś, w pracy w po odśnieżane ścieżki ale poza pracą nic, lokalne władze zawaliły , nic nie posypane, ja w dobrych polskich butach pomykam jak kozica górska ale ludzie zwłaszcza starsi to się bali na dwór wyjść, bo ślisko, a tu jeszcze nie bardzo ludzie umieją chodzić po tzw "szklance". Jak facet z rządu gadał że wszystko jest w porządku i służby pracują i niczego nie zabrakło (piachu soli itp) to mnie złość bierze bo nie w moich dwóch dzielnicach, a koleżanka z pracy to jak wywinęła orła przed bramą na terenie "lokalnego samorządu" to nadal siadać nie bardzo może. Po prostu koszmar i masakra jak to ty mówisz, ciapciaki takie że aż głowa mała, powinni zatrudnić kogoś do takich warunków przywykłych jako konsultanta bo nie wiadomo czy się śmiać czy płakać ;)
pozdrawiam z Londynu
imigrantka.blox.pl
-
2010/12/09 08:47:01
"Extremally"? :D
-
2010/12/09 11:41:53
Tak się składa , że te "lemingi", głównie dzięki swej niebywałej praworządności, zbudowały największe imperium świata i ty dzisiaj dla nich pracujesz. W Wielkiej Brytanii jeszcze do niedawna, czyli przed masowym napływem imigrantów, nawet bardzo poważne umowy załatwiano na zasadzie gentelmans agreement, a pożyczkę z banku można było dostać na podstawie słownej deklaracji. A kultury na drodze to Polacy jeszcze długo mogą się od nich uczyć. Poza tym chyba dawno opuściłeś ojczyznę, bo takie obrazki jak tu opisałeś i u nas byś zobaczył razem z odpowiednią dawką jakże produktywnego polskiego malkontenctwa.
-
2010/12/23 19:01:47
kalkstain: aleś mi dowalił, ojejej, aż mi w pięty poszło...

W Polsce byłem niedawno, jeżdżę po całej Europie zawodowo, i zapewniam Cię, że takiego zimowego bajzlu to nigdzie nie ma. Dość powiedzieć, ze po spadnięciu 10 cm śniegu lotnisko w Edynburgu było zamknięte przez dwa dni, Heathrow dochodziło do siebie przez 5 a Chopin w Wawie był zamknięty przez godzinę

(Helsinki ostatnio zamknięto z powodu śniegu w 1963...)

Prawdą jest natomiast to, że kultura drogowa w Wielkiej Brytanii jest czymś wielkim, niestety szkoda że umiejętności jej nie dorównują.

Umowy nadal często ałatwia się słownie, nie wiem kto Ci takich bajek naopowiadal że przez emigrantów coś się zmieniło...

Co do Największego Imperium Świata to myślę, że wszystkie wykorzystywane przez stulecia narody kolonialne miałyby coś do powiedzenia na temat skąd się wzięła ta brytyjska potęga...
-
2011/01/31 01:31:12
oj tam.
mieszkam w portland, oregon - gdzie na sama prognoze pogody zapowiadajaca, ze moze spac 1 inch sniegu oglasza sie kleske i zamyka sie szkoly:) nikt nic nie odsnieza, czeka sie az sie stopi. cale szczescie, ze takich dni jest pare w roku.