...taka sobie zbieranina :-
Blog > Komentarze do wpisu

Kupiłem sobie egzotyczny telefon.

Smartfony, srajfony, cuda wianki. A ja tak naprawdę tęskniłem do mojego Panasonica GD30 z antenką, co to się go ładowało raz na tydzień, dzwonił, wysyłał smsy i tyle. Postanowiłem więc poszukać czegoś tak samo podstawowego (z poprawką na to, że minęło kilkanaście lat). Ale zacznijmy od początku:


Miałem już smartfona ale mi się sfajczył. Po sfajczeniu się smartfona korzystałem przez parę tygodni użerania się z LG (które wykręcało się od uznania gwarancji - produkty dobre, ale szacunek dla klienta zerowy, już od nich nie kupuję) z pożyczonej od znajomych przedpotopowej nokii cegłówki - i wyszło mi na to, że własciwie jedyne czego mi w niej brakowało to internet. Ponieważ jednak wróciłem na uczelnię i przestałem jeździć w trasy, internet w locie nie był mi już niezbędny. Postanowiłem zatem nie bawić się w smartfony tylko kupić najtańszego klonkra. Miał spełniać pięć warunków: 
- dzwonic 
- smsować 
- odtwarzać mp3 z karty micro SD 
- mieć blututkę 
- mieć budzik. 

Padło na Sony Walkman. Kosztował 19 funtów. Po kilku miesiącach zaczęły się problemy - ciągle się wieszał, gubił sygnał, wszystko strasznie wolno chodziło, co chwila zgłaszał "brak pamięci" i trzeba go było resetować. Ostatnio juz praktycznie nie dało się z niego korzystać. 

Zacząłem się więc rozglądać co spełniającego moje warunki jest na rynku. I przeglądając ebay znalazłem sobie taki wynalazek: 

http://www.gogi.in/wp-content/uploads/2011/02/V-G3201-Olive-Bigg.jpg
Spełnia wszystkie moje warunki a do tego ma olbrzymią baterię (1800 mAh), jakiś tam najgównianiejszy aparat (tak jak w Sony), latarkę i, co mnie do niego przekonało w związku z tym, że wyjeżdzam na stypendium do Czech, żre dwie karty SIM i mozna z dwóch na raz korzystać. Z tego co poprzeglądałem produkty konkurencji to tak to nawet w Erze nie ma - wszystkie telefony które oglądałem albo trzeba za każdym razem wybierać, albo sobie ustawić kartę domyślną a jak się chce z drugiej zadzwonić to zmieniać. Ten rozwiązanie ma proste jak budowa cepa: dwa przyciski z zieloną słuchawką, na jednym numerek 1, na drugim numerek 2. 

Miałem trochę dylemat czy ryzykować hinduską myśl techniczną wyprodukowaną w Chinach, ale stwierdziłem że 30 funtów to nie majątek i zamówiłem. 

Przyszedł dzisiaj, trochę się nim pobawiłem i pierwsze wrażenia, w porównaniu z moim poprzednim Sony Ericssonem Spiro są takie:

- jest dość duży, taki w stylu 10 lat temu, ale znacznie lżejszy niż tamte stare nokie na przykład. Jak go położę na klawiaturze rogiem do Q, to sięga to Y włącznie, a w poprzek ma szerokość dwa i pół rzędów klawisza. W rezultacie wygodnie się korzysta z dużych przycisków a nie trzeba się ciupciać wykałaczką - punkt dla Hindusów. 
- Jesli chodzi o wrażenia dotykowe to jest taki dość badziewnie plastikowy, przyciski w takim starym stylu, ale wszystko wygląda solidnie i działa jak trzeba. Więc może nie jest taki "posh" jak Sony ale nic mu nie można zarzucić. 
- Jeśli chodzi o wyświetlacz to jest kolorowy, rozdzielczość jest taka w stylu 10 lat temu (ostatni telefon z taką rozdzielczością to miałem chyba w 2002 roku. Ale wszystko jest czytelnie i wyraziście, więc w sumie nie można narzekać 
- Jeśli chodzi o menu, to punkt dla sony w którym można było skonfigurować sobie ten czterostronny klawisz funkcyjny - tu tak się nie da. Ale po wciśnięciu w górę wchodzimy do w pełni konfigurowalnego menu (w pełni konfigurowalne to znaczy że mogę tam sobie dać dosłownie wszystko co mi się żywnie podoba, w dowolnej kolejności). W Sony były pewne ograniczenia. Czyli tu remis. 
- jesli chodzi o jakość połączeń to nie jest krystalicznie czysty dźwięk, ale jest głośno i wszystko można zrozumieć. Jednak jest gorzej niż w Sony, ale też nie jakoś straszliwie. Natomiast głośnik zewnętrzny jest dużo lepszy - głośnomówiący nadaje się do rozmowy nie tylko w kościele ;) Remis. 
- Jeśli chodzi o pamięć zewnętrzną to tu byłby punkt dla Sony który żre 8gb kartę micro SD - według napisu na pudełku ten powinien żreć 4gb. Ale oczywiście jak to z chińskimi produktami nie może być tak, zeby wszystko działało tak, jak jest napisane na pudełku, więc przełożyłem po prostu moją kartę ósemkę i smiga jak zły bez żadnych problemów. Czyli remis.
- Muszę za to przyznać punkt hindusom bo po włożeniu karty zczytanie wszystkich mp3jek i zrobienie z nich playlisty zajmuje jakieś kilkanaście sekund (a jest ich tam jakieś 7gb). W sony zajmowało to ponad dwie minuty! Z drugiej jednak strony jak mam ustawione na shuffle, to każda zmiana piosenki niesie ze sobą około sekundy pauzy między utworami, bo się namyśla. Ale to nie przeszkadza. 
- Blututka działa wyśmienicie - połączyłem sobie na próbę z nawigacją, zero problemów. Z Sony musiałem się nauzerać a i tak czasem nie chciał go znaleźć. 

Teraz troszkę o wadach: nie da się ukryć, ze to nie jest produkt z górnej półki. Brakuje takich rzeczy jak wsparcie języków (do wyboru jest angielski i hindi), automatyczne zaczynanie imion i nazwisk w kontaktach z wielkiej litery czy tam jakieś inne pomniejsze pierdoły (wędrując po katalogach zawsze muszę wciskać OK wchodząc do kolejnego z nich). 

Natomiast w porównaniu z produktami Wielkich Firm telefon jest całkowicie bezproblemowy jeśli chodzi o akcesoria - słuchawki są na normalnego jacka (co nie jest jeszcze standardem w tych tańszych telefonach), ładowanie odbywa się przez USB, więc nie muszę tachać ze sobą ładowarek, zresztą jeśli wierzyć w to co ludzie piszą, to jak się używa telefon niedużo (jedna, dwie rozmowy dziennie) to ładuje się go raz na trzy tygodnie albo rzadziej (producent podaje miesiąc, ale tak dobrze to nigdy nie ma). 

Generalnie spędzając dużo czasu w trasie smartfona trzeba było ładować codziennie albo i częsciej jak się internetowało albo nawigacjowało z niego. A dodam, że w busie nie słucham muzyki z telefonu. Bardzo tęskniłem za czasami w których telefon się ładowało raz na tydzień, zobaczymy, jak z tym będzie. 

Rozpluszowiła mnie instrukcja obsługi do której sięgnąłem bo nie wiedziałem jak otworzyć zapadkę pod którą wchodzi karta pamięci: to jest najbardziej lakoniczna instrukcja jaką widziałem w życiu: 
Wkładanie karty pamięci: 
1. Otworzyć telefon i wyjąć baterię 
2. Włożyć kartę 
3. Włożyć baterię i zamknąć telefon. 


I tak ze wszystkim. No, ale jak mówiłem rozgryzłem wszystko sam (chociaż np.o tym jak się włącza latarkę, to nie ma ani słowa, ale założyłem, ze jest jak w nokii). 

No więc ciekaw jestem jak to się będzie spisywało. Jeśli ten telefon wytrzyma więcej niz Sony (co nie będzie wielkim wyczynem, a o moim smartfronie to już nie wspomnę) to będę bardzo zadowolony. A może wytrzyma - w końcu jest robiony na trudne rynki takie jak Indie i Pakistan (dostałem nawet książeczkę z listą autoryzowanych serwisów, ale chyba daleko będę miał jakby co :P) 

No i teraz wyszło, że nie wiem - hipsterem chyba nie jestem, bo jakbym był, to bym chodził z ipadem pod pachą. To może jestem jakimś lewakiem antysystemowym, co to kupuje telefon no-name, żeby nie płacić za markę grubym kapitalistom? :-) 
piątek, 16 marca 2012, tomek854

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: