...taka sobie zbieranina :-
czwartek, 20 grudnia 2012
Po latach z racji potrzeby dorobienia sobie, wróciłem na stare śmieci i biorę sobie jakieś tam pojedyncze fuchy za kierownicą cięzarówki z agencji... I wciąż, tak jak 6 lat temu, kiedy pierwszy raz tak zarabiałem pieniądze wszystko mnie zadziwia...
piątek, 16 marca 2012
Smartfony, srajfony, cuda wianki. A ja tak naprawdę tęskniłem do mojego Panasonica GD30 z antenką, co to się go ładowało raz na tydzień, dzwonił, wysyłał smsy i tyle. Postanowiłem więc poszukać czegoś tak samo podstawowego (z poprawką na to, że minęło kilkanaście lat). Ale zacznijmy od początku:
niedziela, 27 lutego 2011
Wiem doskonale, że liczyć na bezstronność w Agorze to przesada. Ale nie spodziewałem się, że w tak bezczelny sposób będą kneblować ludzi na forum.
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Na moim ulubionym forum okołomotoryzacyjnym ludzie często opisują samochody którymi jeżdżą. Postanowiłem nieco bardziej się do tego przyłożyć w nadziei, że uda mi się to opublikować na zaprzyjaźnionym portalu z testami samochodowymi. Niestety jego twórcy okazali się standardowymi przedstawicielami tej branży, która charakteryzuje się tym, że o samochodach pisze się dobrze, bo inaczej nie dostanie się następnego do testu. Z tego też powodu mój test okazał się "nieprzystający do formuły strony". No cóż, Clarksonowi też kiedyś mówili, że się nie nadaje... Postanowiłem więc wkurzyć Peugeota na swoje własne konto i opublikować mój szczery i bezstronny test na swoim blogasku :-) Życzę miłej lektury.
środa, 08 grudnia 2010
Szkoci mają niezwykły talent do bycia sparaliżowanymi z okazji nieznacznych opadów śniegu. Oni to nazywają "Extreme weather conditions" Ale mi się wydaje, że trafniejsze byłoby określenie "Extremally bad drivers" ;-) Dzisiaj miałem okazję zrobić rundkę do Edynburga...
środa, 24 listopada 2010
...czyli o tym jak Oryś po raz pierwszy od lat blisko pięciu koleją po Polsce podróżował i jak w dwa dni pięcioletnie zaległosci w "atrakcjach" nadrobił.
niedziela, 09 maja 2010
Śpię sobie dzisiaj wygodnie w moim szkockim łóżeczku a tutaj dzwoni telefon (także szkocki, stacjonarny). Odbieram i zaspanym głosem mówię: - Halo?
piątek, 02 kwietnia 2010
A wee story from the life of an agency driver - in (poor) English :-)
środa, 11 listopada 2009
czyli o tym jak bezduszna policja traktuje obywateli wyręczających ją w pracy.
sobota, 05 września 2009
Do tego wpisu natchnął mnie emes, uczestnik forum "Bezpieczeństwo na drodze" który myśli, że żyjąc na emigracji nie pamięta się o polskich bolączkach drogowych. To prawda, myśląc o "zachodzie" kojarzą nam się albo równe jak stół niemieckie autostrady, albo jakieś alpejskie serpentyny zapierające dech w piersiach, albo bezludne ścieżynki północnej Szkocji... Tymczasem rzeczywistość, jak wszędzie, jest prozaiczna...
czwartek, 16 lipca 2009
Mam fuchę u Szejka, czegoś takiego to bym się w życiu nie spodziewał. A już na pewno nie w Szkocji.
sobota, 20 czerwca 2009
Na forum Trucknet UK jeden z kierowców zadał pytanie, czy praca w szkockich Highlands naprawdę wygląda tak pięknie jak na obrazku. Postanowiłem zachować sobie to, co mu odpisałem:
sobota, 06 czerwca 2009
Studia na brytyjskiej uczelni po latach spędzonych na polskim uniwersytecie mogą być szokiem. Możliwości są oszałamiające a studiowanie to przyjemność. Ale czy to na pewno chodzi tylko o to, że nasze uczelnie są biedne? Przyjrzyjmy się temu, co zaobserwowałem
sobota, 18 kwietnia 2009
Właśnie odbyłem gadugadową rozmowę ze znajomym właścicielem antykwariatu we Wrocławiu. Ów właściciel kiedyś z wielkim uporem wysyłał mi spamerskie informacje o swojej działalności zmieniając swój adres mejlowy, aby filtrowanie wiadomości nadchodzących od niego nie dawało rezultatu.
wtorek, 23 września 2008
No to i podjąłem studia francuskiego na Glasgow University... Wszystko to wygląda zupełnie inaczej niż się spodziewałem...
Fajnie jest być znowu studentem. Wstawanie o 12, siedzenie w ostatniej ławce i podśmiewanie się z kolegami, że profesor wygląda jak kpt. Jean-Luc Piccard ze Star Treka... Ale nie o to przecież chodzi ;-)
poniedziałek, 01 września 2008
Jazda samochodem po Szkocji wymaga pokory i uprzejmości. Gdyby przeciętny kierowca tutaj miał nastawienie przeciętnego polskiego szofera, daleko by nie zajechał...
sobota, 16 sierpnia 2008
Jestem w Makro. Dwie znane mi z widzenia studentki filologii polskiej zastanawiają się nad ceną telewizora. "699 zł + VAT - to ile to będzie? Kurcze... ". Po nieudanych obliczeniach odchodzą ze słowami: "Eee tam, chodź do Tesco. Nie musimy tego liczyć - jesteśmy humanistkami".
Mam pecha nie być fanem Lyncha. A Wojna Polsko-Ruska... Masłowskiej była jedną z dwóch książek, których czytanie porzuciłem po kilkunastu stronach.
(z dyskusji na forum.gazeta.pl) Czy trzeba mieć dyplom, żeby być dziennikarzem? Adwersarz twierdził, że fizyk bez wykształcenia w tym kierunku nie może być dziennikarzem, dlatego uważał, że ja (pracujący podówczas dla magazynu "Chip Special") nie mogę się za takowego uważać.
Jazda samochodem po Atlantyku nieco odbiega od tego, do czego przyzwyczajeni jesteśmy na co dzień. I twierdzenie to pozostaje aktualne nawet dla tych, którzy są już obeznani z jazdą po „złej” stronie drogi.
Wizja życia na odległych wyspach, z dala od kina, teatru czy supermarketu ale nawet większych drzew wydaje się dość egzotyczna. Ilekroć zabierałem kogoś ze sobą w trasę na wyspy Uist pierwsze wrażenie było takie samo - „Rany julek, jak tu pusto! Co ci ludzie tu robią?”. Ale po bliższym poznaniu samych wysp, życie wiedzione przez ich mieszkańców może okazać się bogatsze niż to się wydaje na pierwszy rzut oka.
Wielu emigrantów wyjeżdżających z Polski „za chlebem” zakłada, że to tylko na jakiś czas, na chwilę, odbiją się od dna i wrócą. Ale czy powrót po zakosztowaniu rozkoszy życia w „normalnym kraju” będzie łatwy?
 
1 , 2